Bieguny Ameryki Podcast
USA wciąż ma moc, choć życie tu jest dziś trudniejsze. Rozmowa z Sergiuszem Zgrzebskim
Jeśli zubożała, podzielona i skłócona ze sobą Ameryka stała się tak nieprzyjemnym miejscem do życia, jak wynika z rosnącej liczby reportaży i opisów zapełniających zwłaszcza media społecznościowe, to jak w niej żyć? Odpowiedzi na to pytanie w najnowszym odcinku podcastu Eliza Sarnacka-Mahoney szuka wraz z Sergiuszem Zgrzebskim: mieszkańcem Chicago, dziennikarzem związanym z polonijnym radiem i telewizją, muzykiem, nauczycielem i wykładowcą, działaczem społecznym. Optymistą, który wciąż kocha rodzinną Gdynię, ale od początku tego stulecia układa swoje życie w USA. Nie brakuje imigrantów, którzy dzisiaj z USA uciekają. Przekonują, że „amerykański sen” skończył się na dobre, a szanse i możliwości są obecnie gdzie indziej. W Azji, w Europie, zaś dla osób polskiego pochodzenia przede wszystkim w pięknej, wzbogaconej Polsce. Imigranci, którzy podnoszą w tej debacie głos deklarując, że nigdzie się nie ruszają, często określają się jako wyborcy urzędującego obecnie prezydenta. Z ich strony płynie argumentacja, że o żadnym końcu Ameryki ani jej upadku mowy nie ma, im w amerykańskiej krainie broni, wolności i kapitalizmu wciąż żyje się dokładnie tak, jak chcą. Malkontenta mi są wyłącznie wyborcy demokratyczni, nie potrafiący dostrzec, iż „idzie wyłącznie ku lepszemu”. Komu wierzyć? Przepychanki i licytacje słowne na bok – prawda, jak zwykle, leży gdzieś bardziej pośrodku, choć bez wątpienia bardziej dziś po stronie „narzekających”. Wynika to z faktu, że koszty życia po tej stronie świata biją w tej chwili historyczne rekordy, że coraz trudniej funkcjonować w rzeczywistości, w której zwija się i tak zawsze tu skąpe, w porównaniu z innymi częściami świata, państwo opiekuńcze, a polityka Donalda Trumpa za jego drugim podejściem do prezydentury potęguje chaos nie produkując jednocześnie żadnych z zapowiadanych reform. Nie widać w niej nadto żadnych nowych planów budowy dobrobytu, ani myślenia o inkluzywnej przyszłości dla wszystkich obywateli jednakowo. A jednak … setki milionów Amerykanów wciąż w USA żyją, budują tu swoją codzienność, a nawet - surprise, surprise! - realizują plany i marzenia. W tym również i my, Polacy. Patrząc ponad sensacyjne doniesienia w mediach społecznościowych okaże się wręcz, że nasz polonijny, amerykański sen też wcale nie umarł, co bez wątpienia zawdzięczamy wyłącznie sobie samym. Jako grupa etniczna zawsze byliśmy zaradni, pomysłowi i wytrwali – coś, co w USA wciąż ma znaczenie i siłę sprawczą. Istotny, wreszcie, pozostaje fakt, jak wiele zależy w tym obszarze od rzeczy najprostszej: od tego, czym nasz „American Dream” był dla nas od początku i czym ma być docelowo, szczególnie, jeśli założyliśmy tutaj rodziny i wychowaliśmy dzieci, dla których Stany Zjednoczone pozostaną na zawsze ojczyzną. W zalewie krytyki, a nawet drwin z Ameryki, których dziś nie brakuje, proponujemy więc Wam rozmowę o tym, co i dlaczego wciąż inspiruje do życia w USA naszych rodaków. I dlaczego, mimo chudszych lat i trudniejszej koniunktury ekonomicznej, tak wielu – większość z nas? - wciąż o rejteradzie z USA nie myśli. Przeciwnie, dlaczego angażujemy się w tutejsze życie publiczne, wierząc, że lepsza przyszłość jest możliwa i zależy od nas samych. Co nie znaczy, że nie ma jednak granicy, której przekroczenie i w nas nie wywołałoby ostatecznego buntu i nie zainspirowało do podjęcia najbardziej dramatycznych decyzji życiowych, w tym o wyjeździe z USA właśnie. Dla Sergiusza i Elizy tą granicą jest obecna działalność policji ICE. Wszystko to razem tym bardziej potwierdza, że żyjemy w naprawdę wyjątkowych i przełomowych czasach, o których historia będzie miała bardzo wiele do powiedzenia.